Pół roku zamiast dwóch lat?

Jerzy Dziekoński

Kolejka do zaćmy może być czterokrotnie krótsza, jeśli z kasy NFZ na zabiegi popłyną dodatkowe pieniądze oraz jeśli pacjenci będą kwalifikowani do operacji na podstawie ich rzeczywistych potrzeb.

Fot. Grzegorz Celejewski / Agencja Gazeta

- Weryfikacja pacjentów z kolejki spowodowała, że 20 proc. oczekujących na zabieg z  niej wypadło – mówi o ubiegłorocznych doświadczeniach dr Dariusz Dobrowolski, kierownik oddziału okulistycznego Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego w Sosnowcu.

Dotychczas w Polsce wykonywano ok. 250 tys. operacji zaćmy rocznie. Roku ubiegły był pod tym względem wyjątkowy, bo liczba zabiegów dzięki dodatkowym środkom z NFZ wzrosła do 340 tys. Na odtrąbienie spektakularnego sukcesu jest jednak zdecydowanie zbyt wcześnie, ponieważ w kolejkach na zabieg wciąż czeka pół miliona Polaków. Jakie są sposoby na ich skrócenie? Na ten temat dyskutowali wczoraj eksperci na specjalnie zorganizowanej debacie.

Jak przekonywał prof. Marek Rękas, konsultant krajowy w dziedzinie okulistyki, pierwszy krok to rzeczywiste oszacowanie liczby chorych oczekujących na zabieg i wprowadzenie kryteriów kwalifikacji pacjentów do operacji na podstawie ostrości widzenia.

- Myślę, że na operację zaćmy oczekuje ok. 400 tys. pacjentów. W obecnym systemie każdy pacjent, u którego rozpoznaje się zaćmę, trafia do kolejki. Czas oczekiwania to ok. 2 lat – powiedział prof. Rękas i zwrócił uwagę na problem niedoinformowania pacjentów pod kątem ryzyka związanego z operacją:

- Trzeba pamiętać o tym, że każda operacja wiąże się z ryzykiem powikłań. Przy prawidłowo przeprowadzonych operacjach do 30 proc. pacjentów może mieć powikłania. Mogą one być błahe – najczęstszym powikłaniem jest zmętnienie torebki tylnej, czyli tzw. wtórna zaćma, która wymaga przeprowadzenia kolejnego zabiegu. To powikłanie jest stosunkowo łatwe do zaopatrzenia, ale też niestety może dojść do infekcji gałki ocznej, co wiąże się z następną operacją – najczęściej witrektomią, którą należy przeprowadzić jak najszybciej. Znane są również przypadki śmiertelne z powodu infekcji. Może również dojść do rozwarstwienia siatkówki – to powikłanie dotyczy ok. 5 proc. pacjentów po operacji zaćmy i wymaga jak najszybszego ponownego zoperowania.

Choćby z tego powodu, zdaniem profesora, należy stosować takie kryteria operowania pacjentów, żeby nie wykonywać zabiegu zbyt wcześnie.

- Z punktu widzenia technicznego pacjenta można zoperować nawet wówczas, kiedy ma przeźroczystą soczewkę – mówił prof. Rękas. - Zaproponowałem kryteria angielskie, czyli wpis do kolejki przy ostrości widzenia na poziomie 0,6 albo wyższym, jeśli drugie oko ma ostrość niższą niż 0,3.

Konsultant przekonywał jednak, że nie można sztywno trzymać się kryteriów i powinny one być dostosowywane do indywidualnych przypadków.

- Kwalifikacja powinna odbywać się po rozmowie z pacjentem i poinformowaniu go o możliwości powikłań. Oczywiście są wyjątki od sztywnych kryteriów – są pacjenci, którzy z powodów medycznych powinni być wcześniej zoperowani. Bezdyskusyjnie pacjenci z jaskrą powinni być operowani w trybie pilnym. Są również pacjenci wykonujący pewne zawody, które wymagają doskonałego widzenia, np. kierowcy komunikacji miejskiej i ich przedstawiciele powinni również być operowani w trybie pilnym – wymieniał prof. Rękas, po czym dodał, że takich przypadków w całej okulistyce jest ok. 5 proc.: - Pozostałym pacjentom należy wyjaśnić, że operację należy przeprowadzić wtedy, kiedy jest to rzeczywiście konieczne.

Więcej pieniędzy, więcej operacji, mniej pacjentów

Krok kolejny to zwiększenie wydatków. Według sprawozdania przedstawionego przez Daniela Rutkowskiego z NFZ, w ubiegłym roku wykonano ponad 300 tys. zabiegów usunięcia zaćmy.

- Było to ponad 20 proc. więcej niż w roku 2016. Wysoką dynamikę zwiększenia liczby zabiegów obserwowaliśmy w czwartym kwartale – porównując 4 kwartał 2017 roku do analogicznego okresu z 2016 roku, wykonano ponad 43 proc. operacji zaćmy więcej. Szacujemy, że w ubiegłym roku wydaliśmy więcej o ok. 140 mln zł na ten cel – mówił Rutkowski.

Znajduje to potwierdzenie w praktyce. Dr Dariusz Dobrowolski, kierownik oddziału okulistycznego Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego w Sosnowcu, przyznaje, że dzięki dodatkowym środkom z NFZ udało się wyraźnie skrócić kolejkę oczekujących na zabieg.

- W ubiegłym roku zoperowaliśmy blisko 3,5 tys. pacjentów. Kontrakt mieliśmy na 2,5 tys. Dodatkowych tysiąc zabiegów wykonaliśmy dzięki dodatkowym środkom z NFZ. Zmusiło nas to do przesuwania kolejki. Okazało się, że wielu pacjentów, do których dzwoniliśmy z informacją, że jest możliwość i potrzeba wcześniejszego umówienia zabiegu, jest zadowolonych z poziomu swojego widzenia. Część pacjentów nie chciało wcześniejszego zabiegu. Ze względów statystycznych jest to niekorzystne, ponieważ tworzy zafałszowaną statystykę – mówił kierownik oddziału okulistycznego w WSS w Sosnowcu.

We wspomnianym szpitalu kolejkę przypadków pilnych udało się skrócić z 5 miesięcy do miesiąca. Natomiast kolejkę przypadków stabilnych z 18-20 miesięcy do roku.

- Weryfikacja pacjentów z kolejki spowodowała, że 20 proc. osób z tej kolejki wypadło. Pacjentom, którzy odmawiają przesunięcia terminu na wcześniejszy, proponujemy wykreślenie się kolejki. Jeżeli pacjent zostanie poinformowany, że rzeczywisty czas oczekiwania jest znacznie krótszy niż powszechnie się sądzi, to pacjenci to akceptują. Umawiamy się za pół roku, żeby ponownie pacjenta zweryfikować – stwierdził dr Dobrowolski i zapewnił, że jeśli w bieżącym roku popłyną z NFZ dodatkowe pieniądze na operacje zaćmy, to planowa kolejka skróci się o kolejne pół roku.

Ocena jakości i transgranika

Przy półrocznym czasie oczekiwania, jak mówi prof. Rękas, możliwe będzie wprowadzenie oceny jakości wykonywanych zabiegów.

- Wystarczy wprowadzić badanie ostrości wzroku przed zabiegiem oraz wyników dwa tygodnie po operacji oraz powikłań śródoperacyjnych. Dzięki temu możliwe będzie promowanie ośrodków najlepszych. Nie trzeba uciekać od operacji, kiedy jest konieczna. Kiedy jednak nie jest, można poczekać – przekonywał prof. Rękas.

Konsultant krajowy w dziedzinie okulistyki mówił także o nadrozpoznawalności zaćmy.

- Niedopuszczalne są sytuacje, kiedy operacje są sztucznie generowane. Dane NFZ, które miałem okazję obejrzeć, wskazują, że w niektórych ośrodkach przygranicznych mamy do czynienia z nadrozpoznawalnością zaćmy, czyli mamy więcej wykonywanych operacji niż w populacji powinno być. Jest to sytuacja patologiczna, która wynika z dyrektywy transgranicznej – powiedział prof. Rękas.

Z danych NFZ wynika, że w ubiegłym roku za granicą na koszt płatnika wykonano ok. 16 tys. zabiegów usunięcia zaćmy. Co ciekawe, ok. 1,7 tys. pacjentów, którzy z tej opcji skorzystali, w ogóle nie było wpisanych na listę oczekujących na zabieg w Polsce.

- W sumie transgranika to ok. 3-4 proc. wszystkich zabiegów zaćmy. Oczywiście różnie się to kształtuje w różnych województwach. Ściana południowo-zachodnia wiedzie pod tym względem prym, tam skupia się największy procent operowanych za granicą, głównie w Czechach – informował Daniel Rutkowski z NFZ.

- Dyrektywa transgraniczna sama w sobie nie jest czymś złym. Pokazała nam, co musimy zrobić, aby pacjenci nie wypływali z Polski – dodał prof. Rękas.

Przykład z Macedonii

Dr Małgorzata Gałązka-Sobotka, dyrektor Centrum Kształcenia Podyplomowego Uczelni Łazarskiego uważa, że przez pryzmat zaćmy doskonale widać, iż nie opanowaliśmy sztuki kompleksowego zarządzania chorobą.

- Nie można przy zarządzaniu chorobą, jaką jest zaćma, nie mówić o ryzyku powikłań. Niestety polski system ochrony zdrowia nie zabezpieczył obywateli w odpowiednią wiedzę, która mówi o tym, że medycyna tak jak pomaga, wiąże się z pewnym ryzykiem. Z punktu widzenia systemowego wiemy, że musimy nadrabiać tę zaległość, ponieważ pacjenci dokonują pochopnych decyzji właśnie ze względu na brak świadomości – mówiła dr Gałązka-Sobotka.

Jej zdaniem wprowadzenie kryteriów do operacji to właściwy kierunek.

- Istnieje konieczność, abyśmy zdefiniowali bardzo precyzyjny sposób wejście pacjenta do kolejki. Musimy przejść do profesjonalnego zarządzania kolejką – przekonywała.

Dr Gałązka-Sobotka podała również za wzór elektroniczny system zarządzania kolejką stosowany w Macedonii.

- Macedonia wyszła z kolejkowania pacjentów i zastosowała elektroniczne uzgadnianie wizyt w całym systemie publicznym, określając maksymalny termin, w jakim dane świadczenie powinno być zrealizowane. Tam nie istnieje słowo kolejka. Jest to terminarz. Pacjent wchodzi na mapę państwa, następnie na region, gdzie ma wyodrębnione podmioty świadczące usługi, klika wybrany podmiot i wchodzi do terminarza, gdzie może zapisać się na zabieg. Dzięki temu zarządzanie ruchem pacjenta odbywa się w określonym czasie. Żeby taki system mógł w Polsce funkcjonować, należy zastosować kryteria kwalifikacji. Określić kto jest tzw. przypadkiem pilnym. Jeśli tego nie zdefiniujemy, nie będziemy w procesie zarządzania efektywni – przedstawiła swoje stanowisko.

- Jeśli mielibyśmy portal, z którego pacjent mógłby dowiedzieć się o realnym, a nie wyimaginowanym czasie oczekiwania na zabieg, nie mielibyśmy zjawiska przechwytywania polskich pacjentów przez czeskich operatorów. Tymczasem mamy wizerunek totalnie zakorkowanego i niewydolnego polskiego systemu ochrony zdrowia. Ponadto mamy ten problem, że nie do końca potrafimy pochwalić się tym, co już osiągnęliśmy, a rok 2017 stanowi rzeczywiście duży postęp. Polski pacjent powinien wiedzieć, że czas oczekiwania na zabieg jest realnie krótszy – podsumowała Gałązka-Sobotka.

Data utworzenia: 22.03.2018
Pół roku zamiast dwóch lat?Oceń:
Wysłanie wiadomości oznacza akceptację regulaminu
    • Wanda
      2018-04-16 13:14
      Taki portal rzeczywiście mógłby być pomocny, ale problem kolejek leży gdzie indziej - jeśli moja mama musiała czekać 1,5 roku na operację, a w czeskim ODC miała ją od ręki (po 2 tygodniach) - mimo, że też na NFZ(!), to coś tu chyba jest nie tak z organizacją tego całego bałaganu. Natomiast zwlekanie z operacją zaćmy pozwolę sobie przemilczeć...odpowiedz
    • NN
      2018-03-23 18:05
      I co można? Za waszego kumpla Donalda kolejka sięgała 3 lat i pisaliściee o tym? ciszaaaa...odpowiedz

Publikacje, którym ufa Twój lekarz

Medycyna Praktyczna jest wiodącym krajowym wydawcą literatury fachowej. 98% lekarzy podejmuje decyzje diagnostyczne lub terapeutyczne z wykorzystaniem naszych publikacji.

Zaprenumeruj newsletter

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Dziękujemy.

Ten adres email jest juz zapisany w naszej bazie, prosimy podać inny adres email.

Na ten adres email wysłaliśmy już wiadomość z linkiem aktywacyjnym, dziękujemy.

Wystąpił błąd, przepraszamy. Prosimy wypełnić formularz ponownie. W razie problemów prosimy o kontakt.

Jeżeli chcesz otrzymywać lokalne informacje zdrowotne podaj kod pocztowy

Nie, dziękuję.

Aktualności

  • NFZ dopłaci za soczewki toryczne
    Wprowadzenie współczynnika korygującego o wartości 1,2 w sytuacji zastosowania soczewki torycznej lub anirydialnej, przy rozliczaniu usunięcia zaćmy, a także zniesienie redukcji wartości grup dla hospitalizacji <3 dni (z wyjątkiem leczenia zachowawczego okulistycznego >17. rż.) - to niektóre ze zmian zaproponowanych w projekcie zarządzenia Prezesa Narodowego Funduszu Zdrowia ws. określenia warunków zawierania i realizacji umów na leczenie szpitalne.
  • Soczewki kontaktowe dla daltonistów
    Badacze z Wielkiej Brytanii opracowali soczewki kontaktowe, które mogą pomóc pacjentom z zaburzeniami widzenia barw. Wynalazek przetestowano już na ochotnikach z zaburzeniami widzenia barwy czerwonej i zielonej.
  • Kamerun - poznańscy okuliści przywrócili wzrok 73 osobom
    Z Kamerunu wrócili okuliści, którzy wyjechali tam w ramach projektu „Oczy Afryki – przywracamy wzrok najuboższym mieszkańcom Kamerunu i uchodźcom z Republiki Centralnej Afryki”.