Przyszłość i teraźniejszość chirurgii zaćmy

Jezry Dziekoński
Kurier MP

O korzyściach płynących ze stosowania nowoczesnych soczewek w zabiegu usuwania zaćmy opowiada w rozmowie z mp.pl prof. Ewa Mrukwa-Kominek, kierownik Oddziału Okulistyki Dorosłych oraz Kliniki Okulistyki i Katedry Okulistyki Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w Katowicach.

Źródło: iStock

Jerzy Dziekoński: W 2012 roku Pani zespół przeprowadził nowatorski zabieg wszczepienia soczewki bioanalogicznej. Czy mogłaby Pani scharakteryzować ten typ soczewki oraz przypadki, w jakich może być stosowany?

Prof. Ewa Mrukwa-Kominek: Soczewka bioanalogiczna po raz pierwszy zawitała do Polski w 2012 roku. Wcześniej przez wiele lat wszczepiano ją u naszych południowych sąsiadów, czyli w Czechach, skąd się zresztą wywodzi. Skonstruował ją prof. Wichterle, twórca hydrożelu, zwanego też wiożelem. Jest to materiał plastyczny, który dopiero w kontakcie z cieczą wodnistą w oku dostosowuje się kształtem do torebki soczewki pacjenta. Ten typ soczewki zbliżony jest kształtem oraz uwodnieniem do soczewki naturalnej. Uwodnienie soczewki naturalnej wynosi 62 proc., soczewki bioanalogicznej ponad 40 proc., podczas gdy w innych soczewkach sztucznych dostępnych na rynku zaledwie od kilku do kilkunastu procent. Dodatkowo soczewka bioanalogiczna ma kształt hiperboliczny, dzięki czemu przylega do torebki tylnej soczewki, hamując w ten sposób powstanie zaćmy wtórnej. Dzięki swej dość dużej objętości zostaje ona dociśnięta do ciała rzęskowego, co umożliwia przywrócenie akomodacji. Oczywiście tylko w pewnym stopniu, bo nie jesteśmy w stanie cofnąć ani zatrzymać wszystkich zmian starczych, możemy natomiast usprawnić funkcjonowanie narządu wzroku. Soczewka ta należy do grupy soczewek pseudoakomodacyjnych, polifokalnych, wieloogniskowych. Polifokalność polega na płynnej zmianie ognisk. Pozostałe dostępne soczewki pseudoakomodacyjne działają na odmiennej zasadzie, np. współśrodkowych pierścieni o różnej mocy łamiącej.

Kolejną zaletą soczewki bioanalogicznej jest duża średnica części optycznej, wynosząca 8–9 mm, czyli bardzo zbliżona to tej w soczewce naturalnej. Zapewnia ona doskonałe widzenie w warunkach niedostatecznego oświetlenia. Części optyczne soczewek sztucznych są najczęściej 5-, 6-, maksymalnie 7-milimetrowe.

Soczewkę bioanalogiczną można stosować u wszystkich pacjentów zakwalifikowanych do zabiegu usunięcia zaćmy, pod warunkiem że torebka tylna ich własnej soczewki nie uległa przerwaniu oraz że nie występują na niej żadne zmiany, zmętnienia czy dodatkowe fałdy, które mogłyby uniemożliwić dobre widzenie centralne. Ponadto musi być zachowany aparat więzadłowy, mocujący naturalną soczewkę. Soczewka bioanalogiczna jest cięższa od soczewek sztucznych innej generacji, a zatem aparat więzadłowy nie może być naderwany ani osłabiony, ażeby nie doszło do jej przemieszczenia.

W zakresie chirurgii zaćmy medycyna rozwija się błyskawicznie. Amerykańska Agencja Żywności i Leków zatwierdziła ostatnio do użytku Light Adjustable Lens firmy RxSight, soczewkę, której moc można ustalić już po zabiegu wszczepienia. Jakie są korzyści takiego rozwiązania?

Prace nad tą soczewką trwają od wielu lat. Ok. 15 lat temu ubiegaliśmy się o kwalifikację do programu, którego celem było przygotowanie tej soczewki do badania klinicznego. Niestety, w tamtym czasie Polska nie została włączona do badań, przeprowadzono je w kilku ośrodkach w wybranych krajach. Soczewka bardzo przypomina kształtem soczewkę naturalną. Materiał, z którego jest wykonana, wpuszcza się do wewnątrz przez bardzo niewielkie nacięcie, przez które trzeba wcześniej usunąć jądro i korę torebki przedniej soczewki własnej. Płynnym hydrożelem wypełnia się całą soczewkę, a następnie zamyka specjalnym koreczkiem. Kiedy soczewka przybierze pożądany kształt, jest odpowiednio naświetlana, w zależności od stwierdzonej wady refrakcji. Jest to bardzo obiecująca technologia, jednak nie całkiem bezproblematyczna. Jeżeli dojdzie do zmętnienia torebki tylnej, soczewka traci swoje właściwości. Konieczne jest wówczas, podobnie zresztą jak w przypadku soczewki bioanalogicznej, wykonanie kapsulotomii tylnej.

Jaka jest największa zaleta takiego rozwiązania?

Materiału fotopolimeryzujący, z którego wykonana jest soczewka, pozwala na dostosowanie mocy załamywania soczewki do indywidualnych potrzeb pacjenta: czy jest on krótkowzroczny, nadwzroczny, czy też normowzroczny. Końcową moc soczewki można zmienić po zabiegu.

Czy nie lepiej wszczepić od razu soczewkę dostosowaną do problemów pacjenta, jak robi się to obecnie?

Niezależnie od tego, czy soczewka jest jedno-, czy wieloogniskowa, pacjenci otrzymują soczewki obliczone indywidualnie dla nich. Soczewka każdego człowieka ma nieco inną moc załamywania. Dostępne na rynku soczewki jedno- i wieloogniskowe, dopasowane wartością dioptryczną do pacjenta nie zawsze spełniają nasze oczekiwania. Zawsze należy liczyć się z możliwością błędu pomiarowego rzędu +/- jednej dioptrii, którego po zabiegu nie da się już skorygować samą soczewką. W takiej sytuacji pozostaje stosowanie okularów lub soczewek kontaktowych, chirurgia refrakcyjna rogówkowa albo doszczepienie kolejnej soczewki. Soczewki modelowane światłem pozwalają na uzyskanie pożądanej mocy już po zabiegu, wystarczy samo naświetlanie, nie są potrzebne żadne dodatkowe procedury. Niestety, cały proces trwa długo, co dla niektórych osób może być uciążliwe. Jako że w Polsce takich soczewek praktycznie nie wszczepiano, miałam możliwość porozmawiania tylko z dwoma pacjentami, u których zastosowano tę metodę. Jeden był bardzo zadowolony z uzyskanego efektu. Dla drugiego pacjenta dużą niedogodność stanowiła konieczność przebywania przez dłuższy czas po zabiegu w ciemnym pomieszczeniu.

Jakie inne najważniejsze soczewki pojawiły się w ciągu ostatnich kilku lat? Czy mogłaby je Pani pokrótce scharakteryzować i powiedzieć, dla których pacjentów są zalecane?

Pojawiło się kilka nowości. Bardzo pożądane przez pacjentów są soczewki wieloogniskowe, ponieważ w większym stopniu uniezależniają ich od noszenia okularów. W Polsce wszczepiono je po raz pierwszy już w 2003 roku. Pierwsze soczewki wieloogniskowe, które miały konkretny naddatek do bliży – pacjent miał + 3, + 3,5 albo + 4 – zamieniono na soczewki trójogniskowe.

Wadą pierwszych soczewek wieloogniskowych było powstawanie zjawisk fotooptycznych rozszczepienia światła oraz poświaty wokół źródeł światła u stosunkowo dużej liczby pacjentów. Powodowały one dość duży dyskomfort, choć trzeba przyznać, że pacjenci przyzwyczajali się do nich. Proces ten nazywamy neuroadaptacją. Cały czas postępowały prace nad soczewkami, które generowałyby jak najmniej zjawisk fotooptycznych. I tak stworzono soczewki nowej generacji, np. soczewki PanOptix. Mimo iż opierały się one na tej samej platformie co ich poprzedniczki, działały na nieco innych zasadach załamywania światła. Przesunięto w nich punkt ogniskowania z odległości 40 cm, tak iż pacjent widzi wyraźniej na odległości 40–60 cm. Dodatkowo soczewka ta wpuszcza do oka więcej światła. Starsze soczewki wieloogniskowe, uzależnione od zmiany średnicy źrenicy wpuszczały do wnętrza oka mniej lub więcej światła i niektórzy pacjenci uskarżali się, że postrzegany przez nich obraz jest ciemniejszy niż przed zabiegiem. W soczewkach nowej generacji udało się usunąć te niedogodności.

Dodatkowo soczewki nowej generacji obliczone są w taki sposób, że możemy je wszczepiać w formule mikromonowizji. Jedno oko dostosowujemy bardziej do widzenia dali, a drugie bardziej do widzenia bliży.

Na rynku dostępne są również soczewki akomodacyjne, których części haptyczne, utrzymujące soczewkę w torebce, są ruchome i dostosowują się do pracy mięśnia rzęskowego. Naśladują one proces akomodacji, przesuwając część optyczną do przodu. Oceniono, że te soczewki mają jednak określony czas przeżycia. Zawiasy, na których umieszczono część optyczną, ulegają „zmęczeniu”. W związku z tym nadal prowadzi się prace nad ulepszeniem tych soczewek.

Z obiecujących nowości, które – mam nadzieję – zostaną wprowadzone również w Polsce, wymieniłabym właśnie soczewki LAL, czyli zależne od oświetlenia, oraz soczewki bioanalogiczne, nad którymi także nadal prowadzi się prace. Wszczepiliśmy wiele tych soczewek, a pacjenci pozostają pod obserwacją. Dotarła do nas informacja, że w przyszłym roku trafi na rynek nowa, udoskonalona soczewka, którą zaprojektowano w oparciu o soczewkę bioanalogiczną.

Data utworzenia: 20.07.2018
strona 1 z 2
Przyszłość i teraźniejszość chirurgii zaćmyOceń:
Wysłanie wiadomości oznacza akceptację regulaminu

Publikacje, którym ufa Twój lekarz

Medycyna Praktyczna jest wiodącym krajowym wydawcą literatury fachowej. 98% lekarzy podejmuje decyzje diagnostyczne lub terapeutyczne z wykorzystaniem naszych publikacji.

Zaprenumeruj newsletter

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Dziękujemy.

Ten adres email jest juz zapisany w naszej bazie, prosimy podać inny adres email.

Na ten adres email wysłaliśmy już wiadomość z linkiem aktywacyjnym, dziękujemy.

Wystąpił błąd, przepraszamy. Prosimy wypełnić formularz ponownie. W razie problemów prosimy o kontakt.

Jeżeli chcesz otrzymywać lokalne informacje zdrowotne podaj kod pocztowy

Nie, dziękuję.

Aktualności

  • Oprogramowanie skuteczne jak okulista
    Udział sztucznej inteligencji w screeningu retinopatii cukrzycowej jest nieodzowny – uważa prof. Andrzej Grzybowski, kierownik Instytutu Okulistycznych Badań Naukowych w Poznaniu, który od lat prowadzi badania przesiewowe w tym kierunku.
  • Tablica edukacyjna nt. zdrowego stylu życia dla osób niewidomych
    Innowacyjną tablicę edukacyjną, przedstawiającą informacje dotyczące zdrowego stylu życia w sposób czytelny dla osób niewidomych i słabo widzących, opracował zespół specjalistów z Uniwersytetu Medycznego w Łodzi.
  • Przyszłość i teraźniejszość chirurgii zaćmy
    O korzyściach płynących ze stosowania nowoczesnych soczewek w zabiegu usuwania zaćmy opowiada w rozmowie z mp.pl prof. Ewa Mrukwa-Kominek, kierownik Oddziału Okulistyki Dorosłych oraz Kliniki Okulistyki i Katedry Okulistyki Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w Katowicach.